środa, 7 sierpnia 2013

Rozdział 1

                                         *****Violetta w domu****
-Violetto poczekaj chwile-powiedział tato kiedy byłam przy schodach na górę, które prowadziły do kilku sypialni i dwóch łazienek. Jeden z tych pięciu pokoi to mój ale jeszcze nie wiem, który ale się zobaczy.
-co znowu ?-spytałam już z letko pod wyszynom tonem. Bo wiedziałam  że zaraz będzie o coś kłótnia
- Zapomniałem ci powiedzieć, że dzisiaj przyjdzie nowa guwernantka za panią Ramons- powiedział to spokojnie
-dlaczego nie mogę iść do szkoły jak normalna osoba? a tak zapomniałam że jestem księżniczką uwięzioną w wieży i nie mogę nigdzie wyjść -powiedziałam to nie ja to wykrzyczałam. Bo byłam już zła na ojca.
-nie takim tonem młoda damo marsz do swojego pokoju-                       
-A mam jakiś inny wybór- powiedziałam to już troszeczkę spokojniej. Ale i tak byłam na niego zła bo cały czas mówi co ja mam robić. Wzięłam swoje walizki i szukałam przez miej więcej pięć minut mojego pokoju. Byłam zdziwiona jak jeden pokój był zamknięty. Kiedy już znalazłam swój pokój to położyłam się na moim łóżku.  Gdy już ochłonęłam po tej sprawie zaczęłam się rozpakowywać zajęło mi to jakieś 20 minut jak nie więcej. Napisałam jeszcze w pamiętniku. Kiedy już skończyłam wpis to poszłam do kuchni pomóc Olge. Bo co ja mam tu robić w tym domu?. Ucieszyła się ,że chce jej pomóc przy kolacji. 
                                ****Oczami Angi****
-No Angi zadzwoń do dzwonka i powiedz to Germanowi, że jesteś siostrą mariji-powiedziałam to sama do siebie. Mój palec przycisną przycisk.-Dobrze teraz tylko czekaj aż ci otworzą i powiedz prawdę- powiedziałam sama do siebie. Czekając aż ktoś mi otworzy, miałam już iść aż w kącu otworzyła mi Violetta.
-Pani pewnie jest nową guwernantką już wołam ojca- powiedziała to i krzyknęła do Germana –Tatooooooo choć tu.
-Violetto jak ty podobna do swojej matki- powiedziałam to a ona była zakłopotana. Jakby nie wiedziała o co mi chodzi
 -A skąd pani wie jak mam na imie?- zapytała chyba nie wie że jestem jej ciotką więc jej to powiem tutaj i teraz                                           
-Po prostu wiem to bo jestem twoją....- zaczęłam mówić ale German mi przerwał                                         
- Pani pewnie jest nową guwernantką jestem…- zaczął mówić ale ja zakończyłam za niego
- German i jesteś ojcem Violetty- Widziałam że jest zakłopotany widać ,że chciał powiedzieć coś mojej siostrzenicy ale ona już sobie poszła. –German nie pamiętasz mnie?- zapytałam
-skąd miałbym panią kojarzyć? Jak pierwszy raz w życiu widzę cie na oczy? I nawet nie wiem jak masz na imię- powiedział. Jednak mnie nie pamięta tu mu to powiem
- Jestem Angi.
-Tak ma pani na imię i co z tego?.
-Jestem siostrą Mariji twojej zmarłej żony. Ciotką twojej córki Violetty nadal mnie nie pamiętasz?- „no brawo Angi powiedziałaś mu całą prawdę. A jak on wywiezie ją na drugi koniec świata i nie zobaczysz jej już nigdy?” odezwał się głos w mojej głowie
- Angi to ty? –spytał się jak by nie wierzył że to ja. A myślałam że zareaguje inaczej ale to chyba dobrze.
-tak to ja w własnej osobie
-Jak ja się cieszę, że cie widzę a ile się nie widzieliśmy?
-Gdzieś 14 lat temu jak twoja żona zginęła to izolowałeś Violettę od jej własnej rodziny od strony jej własnej matki-jak to powiedziała to nic nie odpowiedział pewnie był zakłopotany tym wszystkim –właśnie a ona wie coś o mnie?- spytałam a on tylko przekręcił głowę w oznace nie- a ma jakiś znajomych, chłopaka?- zapytałam
-Angi ona ma dopiero 17 lat –odpowiedział to trochę zbulwersowany. On naprawdę oszalał
-German no właśnie ona ma 17 lat  kiedy ona ma mięć chłopaka gdy będzie miała 60 lat i jak nikt jej nie będzie chciał?- spytałam z podwyższonym tonem
-A tak Worgule to po co pszyszłąś?
-Po to żeby spędzić czas z moją siostrzenicą bo chyba mam do tego prawo nie? przecież nie widziałam jej 14 lat
-ty chcesz spędzać z nią czas tak?- spytał a ja tylko pokiwałam głowę na znak tak-no widzisz bo stara guwernantka odeszłaś może być chciała zająć to miejsce? Tak to byś widziała ją codziennie spędzała z nią dużo czasu. To co  godzisz się na takie coś?- powiedział.
- okej zgadzam się– Co ja mówię? Ale jakbym się nie zgodziła to by ją wywiózł na drugi koniec świata. Jakbym się nie zgodziła by tak zrobił, bo zbyt dobrze znam mojego szwagra.
 _____________________
Mam nadzieję, że się wam spodoba i zechcecie czytać mojego bloga. 
Chciałabym poznać wasze zdanie na ten temat 
więc piszcie w komentarzu :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz