poniedziałek, 26 maja 2014

Rozdział 3


*W samolocie, Oczami Violi*
Jeju jeszcze 10 godzin lotu ,a to dopiero początek lotu. Cały czas myślałam o spotkaniu z Olgą, Ramallo i moją siostrą. Dawno ich nie widziałam. Mój tato rzadko kiedy wspominał o mojej siostrze. Nawet nie pamiętam jak ona miała na imię. Moje myśli przeniosły się na ładnego Włocha o imieniu Federico. Wydawał się miły i do tego fajny chciałabym go kiedyś spotkać w Buenos Aires, może go kiedyś tam spotkam.. Zachciało mi się pić. Więc wstałam i chciałam już iść ale zatrzymał mnie tato.
-Gdzie idziesz?
-Po wodę-odpowiedziałam zgodnie z prawdą
-Mi też możesz wziąć
-Okej
Poszłam i wzięłam 2 butelki. Jak już je wzięłam to wróciłam na miejcie Podałam jedną taie i postanowiłam się zdrzemnąć bo zostało jeszcze 9 godzin i  30 minut. Spokojnie mogę iść spać.


*W tym samym czasie *
*Studio 21, Oczami Naty*

Lu po tym jak chwile siedziała na korytarzu weszła do klasy było widać że płakała bo miała łzy w oczach i do tego letko rozmazany makijaż ale tego nie było widać. Ja zauważyłam bo ją znam dobrze i to od kilku lat. Pewnie nawet Leon tego nie zauważył. Ludmiła usiadła obok mnie i powiedziała że musimy porozmawiać na przerwie. 

*Po lekcji u Angie*
(Wyobrażcie sobie że to jest Toaleta)
Z Ludmi poszłyśmy do łazienki bo musiała poprawić makijaż i mi powiedzieć. Jeszcze powiedziała że nikt tego nie może usłyszeć wiec to jest inny powód.  Postanowiłam że zacznę ten temat bo ona to chyba nie ma zamiaru. 
- Lu powiesz mi wreście o co chodziło, że do sali zapłakana przyszłaś? 
-okej- zrobiła chwile przerwy- dzwonił do mnie mój ojciec
-to ty masz ojca?
-tak mam ale nie widziałam go jakieś 10 lat. wyjechał jak moja matka umarła bo była piosenkarką.
-Alee jak to przecież twoja mama żyje i mieszka z tobą- zaczęłam już nie kumać o co jej chodzi
-Natalia czy ja muszę ci wszystko tłumaczyć? Ja jestem adoptowana ja nie mam naprawdę na nazwisko Ferro tylko inaczej. Tylko nie pamiętam jak
-A wiesz jak sie ta twoja siostra nazywa?. A ona wogule tu wraca czy co? Skąd o tym wiesz o tym adoptowaniu i tak dalej?
-Nie nie wiem jak sie ona nazywa i nie wiem jak ona wygląda. Tak ona wraca z ojcem do Buenos Aires.
-A skąd o tym wiesz?
-No powiedziałą mi to Lucja powiedziała że powie mi że już nie będzie mnie okłamywać i tak wkącu prawdy sie dowiem i tak. A to jest odpowiedni moment
-A kto to Lucja ?
-Moja była matka 
-Aaa...
-A teraz idź mi po wode
-Już robi się -powiedziałam i wyszłam. Po kilku minutach widziałam jak idzie do szafki. 

*Oczami Cami*

Siedziałam sobie w toalecie i usłyszałam rozmowę Ludmiły i Nati. Nie mogłam w to uwierzyć że ona ma siostrę pewnie wredna tak samo jak ona. W kacu są rodziną. Musze powiedzieć o tym z Fran i Maxi ciekawe jak oni na to zaragują.

*Dom Violetty*
*Oczami Jade
-Matias zrozum ja chce by Violetta i jej siostra mnie polubiły-powiedziałam
-Jade na pewno cie polubią-powiedział. Mój brat był "pożadny". Chyba w jego snach.
-W końcu z Violettą widzę się pierwszy raz od 3 lat. A co jeżeli ona mnie nie pamięta?-zaczęłam panikować co to będzie.
-Uspokój się Jade-uspokajał mnie brat.
-Teraz ważniejsze jest żebyś wyszła za Germana-dodał
-No wiem ale na tamtych też mi zależy-odpowiedziałam.Wstałam z kanapy i poszłam na górę.

*Studio* Oczami Ludmi*
-Ludmiła! -zawołał Leon
-Co się stało kotku?
-Pablo ma do Ciebie sprawę-odpowiedział
-Serio?-trochę mnie to zdziwiło
Poszłam poszukać Pablo.akurat był w pokoju nauczycielskim więc nie musiałam go za bardzo szukać. Weszłam i powiedziałam:
-Pablo ,miałeś chyba jakąś sprawę dla mnie.
-No tak, chodzi o sprawę przedstawienia,Franscesca zrezygnowała więc ty zagrasz rolę główną-powiedział ale nie był za bardzo tym  szczęśliwy
-Serio?!-ucieszyłam się tym . Tak się ucieszyłam, aż podskoczyłam z radości
 -Tylko się tak nie ciesz. Jedno twoje wykroczenie i tracisz swoją rolę
-Spokojnie Pablo nie zawiodę cię
-To tyle możesz już iść
Wyszłam z gabinetu.Cały czas byłam wesoła. Podeszła do mnie Naty.
-A co ty taka wesoła?-Zapytała Naty
-Zgadnij kto zagra główną role w przedstawieniu-zapytałam jej się szczęśliwa
-Ty?
-No tak ja, Pablo dopiero zrozumiał jaka jestem świetna i dał mi tą rolę-powiedziałam.Stałyśmy tak przez chwile, po chwili zaczęłam.-Na co czekasz?Załatw mi salę do prób-powiedziałam
-Tak już idę-odpowiedziała i pobiegła.

*Oczami Fran*
Szukałam czegoś w szafce, aż nagle podbiegł do mnie zdyszany Maxi
-Fran!Widziałaś Cami?-zapytał
-Nie a dlaczego pytasz?-zapytałam
-Mam dla niej newsa.Wpadłem na czadowy pomysł
-Nie wiem gdzie jest-odpowiedziałam. W tym samym czasie podeszła do nas Cami z Braco
-Słuchajcie mam super newsa. Ale nie mogę wam o tym tutaj powiedzieć
-To może po szkole w Resto?-zapytałam
-Okey
-Ty-wskazał Maxi na Cami -Idziesz ze mną muszę ci coś pokazać-złapał ją pod rękę i poszli a Braco poszedł za nimi.W tym samym momencie zadzwonił do mnie nieznany numer.
-Halo?-zapytałam
-Fran jak dobrze cię słyszeć-odpowiedział głos w słuchawce.  Brzmiał bardzo znajomo po chwili już skojarzyłam ten głos
-O,boże to ty-ucieszyłam się
                       
jak myślicie kto to był???
i przepraszamy was że tak długo musieliście czekać na następny rozdział. Mamy nadzieje, że następny będzie szypciej

niedziela, 16 marca 2014

Rozdział 2

 *Lotnisko Oczami Violetty* Odwróciłam się.Odeszłam od Harrego .Łza spłynęła mi po policzku. Dołączyłam do taty. - Czy coś się stało ? - zapytał z ciekawością. - Nie nic - powiedziałam ze smutkiem - Przecież widzę - Tato spokojnie.Nic się nie stało - kłamała Siedzieliśmy w ciszy.Mój tato robił coś na tablecie.Nudziło mi się.Postanowiłam się przejść. - Pójdę po coś do picia - skłamałam znowu - Tylko nie za długo. - Dobrze-powiedziałam odchodząc Idąc myślałam o Harrym.Nie wiedziałam czy dobrze zrobiłam zrywając z nim.Przypomniało mi się nasze pierwsze spotkanie.Wpadłam na niego na ulicy.Później pierwsza randka we francuskiej restauracji.Pierwszy pocałunek w deszczu.Byłam tak zamyślona że nie zauważyłam że na kogoś wpadłam.Poczułam tylko że upadłam - Jjjja bardzo przepraszam - usłyszałam męski głos z włoskim akcentem. - Czy coś się stało ? - zapytał z ciekawością. - Nie nic - powiedziałam ze smutkiem - Przecież widzę - Tato spokojnie.Nic się nie stało - kłamała Siedzieliśmy w ciszy.Mój tato robił coś na tablecie.Nudziło mi się.Postanowiłam się przejść. - Pójdę po coś do picia - skłamałam znowu - Tylko nie za długo. - Dobrze-powiedziałam odchodząc Idąc myślałam o Harrym.Nie wiedziałam czy dobrze zrobiłam zrywając z nim. - Tylko nie za długo. - Dobrze-powiedziałam odchodząc Idąc myślałam o Harrym.Nie wiedziałam czy dobrze zrobiłam zrywając z nim.Przypomniało mi się nasze pierwsze spotkanie.Wpadłam na niego na ulicy.Później pierwsza randka we francuskiej restauracji.Pierwszy pocałunek w deszczu.Byłam tak zamyślona że nie zauważyłam że na kogoś wpadłam.Poczułam tylko że upadłam
-Jjja bardzi przepraszam - usłyszałam męski głos z włoskim akcentem. - Nie no to moja wina.Powinnam bardziej uważać. - powiedziałam.Podniosłam się. - Na pewno nic Ci nie jest ? - zapytał dla pewnośc - Tak.A wg jestem Violetta ale mówią mi Tini - przedstawiam się. - Ja jestem Federico ale znajomi mi mówią Fede. - powiedział.Uścisnęliśmy sobie dłonie na przywitanie - Skąd jesteś ? - Mieszkałam tutaj przez kilka lat a teraz wracam do Buenos Aires mojego rodzinnego domu - powiedziałam- Serio? Wiesz ja też jestem z Buenos Aires.W sensie z narodowości jestem Włochem co słychać w moim akcencie. - Powiedział.Zaśmialiśmy się.Spojrzałam na zegarek.Zaraz będzie mój samolot. - Ja będę musiała już iść - powiedziałam - Okej - powiedział ze smutkiem - Mam nadzieję że kiedyś się spotkamy w Buenos Aires - dodał z uśmiechem - Ja też - powiedziałam.Odwróciłam się i odeszłam.Federico wydawał się fajny.Miałam nadzieje że go jeszcze spotkam.Doszłam do taty. - Co tak długo ? - zapytał nie odrywając wzroku od tabletu.. - Kolejki - odpowiedziałam - Zaraz mamy samolot. - No to chodźmy powoli. - powiedział.Schował tablet do szkoły i wstał.Wzięłam walizkę i poszliśmy.
* W domu Violetty, Oczami Olgi * Przygotowywałam dla Violetty jej ulubione ciasto.Cieszyłam się że moja mała dziewczyna wraca.Tęskniłam za Violettą.Widziáłam ją 3 lata temu.Do kuchni wpadli Ramalo i Jade. Jak zwykle się kłócili. - Panno Jade jetem święcie przekonany że Violetta nie będzie chciała żadnego przyjęcia.Wystarczy jej zwykłe ciasto Olgi. - Oj Ramalo nie znasz się. Na pewno się ucieszy. - Przecież nie ma tu żadnych znajomych, - Znajdzie sobie.Prawda Olga. - Panno Jade nasze Violetcie starczy zwykły tort jej ulubiony. - powiedziałam - Wy się wg nie znacie - powiedziała i wyszła - Co za baba - powiedziałam - Olgo proszę - powiedział Ramalo i wyszedł.Wróciłam do przygotowywania ciasta 
* Studio * Sala do śpiewu * oczami Ludmiły Na zajęciach u Anie miałam zaśpiewać swoją piosenkę.Zaśpiewałam jak zwykle świetnie.Oczywiście Angie jak zwykle musiała się uczepić że nie trafiam w odpowiednie nuty. Przewróciłam oczami.Ale i tak byłam z siebie dumna.Do sali wszedł spóźniony Leon. - Przepraszam za spóźnienie - powiedział do Angie. Podszedł do mnie.Pocałował mnie w policzek-Hej kochanie.Jak ci poszło - zapytał - Jak zawsze świetnie - odpowiedziałam z uśmiechem.Zadzwonił mój telefon.Dzwonił mój telefon.- Emm- za jąkałam się - Muszę to odebrać - Dobrze ale szybko - powiedziała Angie. Wyszłam z sali. - Halo ? - Cześć córciu co słychać. - usłyszałam głos mojego taty. Napłynęły mi łzy do oczu.Tęskniłam za nim ale jednocześnie byłam zła że mnie zostawił - po co dzwonisz. ? - zapytałam oschle - Zapytać co tam i poinformować cię że razem z twoją siostrą wracamy do Buenos Aires. - Serio ? - nie wiedziałam czy się cieszyć czy nie.Nie wiedziałam się z nim 10 lat może dłużej - Ludmiła wracaj do sali - pośpieszała mnie Angie - Dobrze - powiedziałam - Zadzwonię później Powiedziałam. Rozłączyłam się i wróciłam na zajęcia
****************

Taki drugi rozdzaił :*
Myślę że wam się spodoaba <3

sobota, 1 marca 2014

Rozdział 1

*Oczami Violetty*
Siedziałam sobie na lotnisku czekam na mojego tatę,który załatwiał jakieś sprawy przed wylotem do Buenos  Aires. Pragnęłam wyjechać z tego miasta, ponieważ mam już dość mojego chłopaka. Uważam z moją najlepszą przyjaciółką Dianą ,że on mnie właśnie zdradza. Tak sadzę bo jak mi to opowiadała to on jechał w samochodzie z jakąś dziewczyną. Wiem nie powinnam być zazdrosna ale jestem jak cholera jeszcze za dużo nie chciał się ze mną spotykać więc na serio zaczęłam się objawiać że on mnie zdradza. 
 Nagle poczułam, że ktoś mi zakrywa oczy. Dobrze znałam zapach tych perfum. Wiedziałam ,że mogą należeć tylko do jednej osoby. Usłyszałam cichy i zachrypnięty głos. Więc szybko się odwróciłam i zobaczyłam go.
-Hej kotku co ty robisz na lotnisku?-zapytał. Chciał mnie pocałować w usta ale obróciłam głowę tak że trafił na policzek
- A co mogę robić na lotnisku i do tego z walizką?
-Wyjeżdżasz? Kotku chcesz mnie zostawić?-zapytał
-Nie mam innego wyjścia
-To przynajmniej powiedz na ile chcesz mnie zostawić
-No właśnie dlatego chciałam się z tobą spotkać-powiedziałam to poważnie
-Nie strasz mnie skarbie tylko powiedz o co chodzi
-Nie będę tego przeciągać musimy zerwać- powiedziała na jednym wdechu
-Co?.Dlaczego?
-Harry ja wyjeżdżam. Nie wiem czy jeszcze kiedyś wrócę do Londynu
-Co nie wierzysz w związek na odległość?
-Wierze ale ten związek nie ma już sensu
-czemu tak uważasz?chyba że mnie nie kochasz to ma już sens
-Kocham cie ale...
-Ale co?
-Ale ja ci już nie ufam, nie mamy dla siebie wo gule czasu
-Tak bo jak ja mam czas to ty jesteś gdzieś namieście z Dianą
-Ale to już nie moja winna, że całymi dniami siedzisz w studiu nagraniowym to mi się nudzi
-wiesz bardzo dobrze, że to jest moja praca i muszę chodzić do studia
-No ale mi się nudzi.Do tego Diana widziała jak obejmowałeś się z jakąś laskę
-To już nie można obejmować starej znajomej?
-No ale wiesz masz dziewczynę... sorry miałeś.
-No wiem ze już para nie jesteśmy ale nie musisz mnie dołować że zerwała ze mną piękna dziewczyna-powiedział a ja czułam że się lekko zarumieniłam - a po za tym jak byś spotkała kogoś bliskiego to co byś zrobiła?
-Wiesz że jedyną bliską osobą jesteś ty, Diana i mój ojciec-powiedziałam- a tak po za tym to nigdy mnie nie przytuliłeś na środku ulicy tylko w miejscach których nie ma paparazzie. O naszym związku wiedzieli jedynie Diana , chłopaki i mój tato
-Ja to robiłem dla twojego dobra ...
-Dla mojego dobra?.Nie przyznawanie się do mnie to jest dla mnie dobre??-krzyknęłam od razu wszystkie oczy skierowały się na nas
-Violu uspokój się wszyscy  na nas patrzą
-Nie nie uspokoję się-powiedziałam i zaczęłam głośniej mówić - wiesz jak ja się czuje jak jest jakiś wywiad i pytanie czy masz dziewczynę i odpowiedź jest zawsze nie. Nie nie wiesz bo ja nie jestem sławna ja jestem nikim
-nie jesteś nikim jesteś cudowna
-To czemu się do mnie nie przyznawałeś?-powiedziałam wnerwiona ale już nie krzyczałam
-Ile razy mam ci po....- nie powiedział bo przyszedł mój tato
-co się dzieje córeczko na drugim końcu lotniska cie słychać
-Przepraszam cie tato trochę się kłócę. Wszystko gotowe?
-tak gotowe -powiedział odwraca się do osoby z którą się kłócę i mówi-dzień dobry  Harry
- Dzień dobry proszę pana. - powiedział
-co ty tutaj robisz?
- Violetta napisała że chce się spotkać.
-a to ja was zostawię samych-mówi a teraz zwraca się do mnie - jak już sobie wszystko obgadasz z Harrym to podejdź do mnie będę tak siedział -pokazał na krzesło i na nie pokazał
i poszedł
- A mamy o czym gadać? -zapytał Harry
-chyba raczej nie -powiedziałam stanowczo.Złapałam za rączkę od walizki odeszłam kawałek odwróciłam się i powiedziałam oschle - Żegnaj

*Buenos Aires, Studio 21*
*Oczami Cami*

Szłam korytarzem szukając Maxiego i Fran.Chciałam im pokazać mój nowy styl. Wczoraj jeszcze byłam Punkiem a dzisiaj już hipis.Właśnie ich zobaczyłam
- Fran!Maxi! - zawołałam
- Camila? - zapytał Maxi
- Co to ma być ? - dodała Fran
- Hipis.Punk mi się już znudził - powiedziałam
- A jutro kim będziesz ? - zapytał Maxi
- Sama jeszcze nie wiem.Wiecie że lubię eksperymentować ze stylem.
- Camila co to ma być !? - zapytała Ludmiła
- Ludmiła a nie widzisz. Dziewczyna która nie ma stylu a ty się jej jeszcze pytasz. - powiedziała Naty.
- A nic mnie nie obchodzi co myślicie.To mój styl. - powiedziałam
- Ciekawe.Wiesz jeszcze od kilku nie widziałam "naszego przyjaciela" z Włoch. Gdzie on się podział ? - zapytała
- Wrócił na tydzień do Włoch ale wróci za dwa dni.Miał sprawę.A wo gule co Cię to obchodzi ? - powiedział Fran.
- No ale jestem bardzo ciekawa. -powiedziała Ludmiła chciała dokończyć ale przerwał jej dzwonek.Ruszyliśmy na zajęcia do Angie.




                                   

Oto pierwszy rozdział. Myślę że się podoba 
Liczę na wasze opinię. 
Pracuje ze mną moja koleżanka więc rozdziały będą szybciej :)


sobota, 8 lutego 2014

Prolog

Hej jestem Violetta Castillo własnie wracam z moi ojcem Germanem do Buenos Aires mojego rodzinnego miasta. Mieszkałam tam 10 lat temu przeprowadziłam się z ojcem jak moja mama słyną piosenkarka Marija miała wypadek i umarłą. Wylatujemy właśnie z pięknego Londynu. Gdzie mieszkałam przez ostatnie 4 lata. Jestem szczęśliwa że właśnie z stąd wylatuje bo mam dość mojego byłego chłopaka. 




                               
Hej wiem zapowiada sie podobnie jak poprzednie ale akcja póżniej sie rozkręci w następnych rozdziałach
Kamiśka

Hej

Hej postanowiłam, że zacznę to opowiadanie od początku bo według mnie ja to skiepsiłąm i mam nowe pomysły na ten blog więc za nie długo pojawi sie prolog. Pozdrawiam Kamiśka ;]

poniedziałek, 28 października 2013

Rozdział 4 cz.2


Dianna

Otworzyłyśmy dzwi do tego baru. Kiedy weszłam nie mogłam uwierzyć. Moja kochana siedziała z tymi wieśniakami. Z moją paczką to nie chce spędzać czasu ,a z tymi to chce co za siora.
-Lud mi sie wydaje czy moja siotra siedzi z tamtymi -spytałąm dla pewności
-nie wydaje ci się ona tam siedzi.
-chodź się napijemy, a póżniej idę do domu


Chwile przed wejściem dianny i ludmiły do Resto  
 Fran
Kiedy tak sobie siedzieliśmy przy stoliku z violą,cami i maxim.  Dobrze się z Violą za przyjaźniłam i powiem szczerze że chociaż krótko ją znam to na prawdę jest super. Jest odwrotnością swojej siostry. 
-violu jesteś naprawdę super- powiedziała Cami
- widzisz maxi nie powinno sie odkładać książki po okładce- powiedziałam przysłowie
- co? i fajnie mi skróciliście imię -spytała vilu
-nic tylko fran zmienia przysłowia- zaczęła cami zwracając sie do viola- a to miało być nie ocenia się książki po okładce.
 -A.. już rozumiem. fajny mi skróciliście imię. NIgdy tak do mnie nie mówił, viola
-dlaczego mówisz że nikt nie mówił na ciebie viola? i tak widze i cie jeszcze raz przepraszam-powiedział maxi
-bo odkąd pamiętam to tylko diana mówiła mi  tini- jak mi jej szkoda. Zaczeliśmy gadać o różnych żeczach. Doszłam też jest odwrotnością swojej siostry.  Usłyszałam ,że viola coś sobie nuci piosenkę ,której nie znam.
Ahora sabes que
yo no entiendo lo que pasa

-Violka mam do ciebie jedno pytanie- kiedy to powiedziałam to się otrząsnęła i przestała sobie nucić
-tak?
-a co to za piosenka którą sobie przed chwilą nuciłaś?
-to ja coś nuciłam?-spytała jakby nie wiedziała
-tak ty violu jak się nie mylę ostatnie słowo jakie usłyszałam to que pasa
-aaa... -zaczęła a ja chciałam się dowiedzieć o co chodzi.- to już wiem o czym mówisz to jest moja piosenka własnego wykonania jak chcecie mogę wam pokazać tekst
-a ja mam inne rozwiązanie- kiedy to powiedziałam wszyscy(czyt. maxi,cami i viola) sie na mnie popatrzyli.-zamiast nam pokazywać tekst to może zaśpiewasz?
-no ale ja nie umiem śpiewać
-a to nie ty śpiewałaś z swoją siostrą? dzisiaj? na środku placu przed studiem-zadawała jej pytania Cami
-Tak to ja ale muszę? 
-ale o co chodzi ?-zapytałam na raz z maxim
- bo dzisiaj mnie dianna na mówiła ,że mam zaśpiewać to z śpiewałam, a później sama dołączyła do mnie i jak się okazało to śpiewałam na placu przed studiem-powiedziała to vilu- a może jak sie następnym razem spotkamy to wam zaśpiewam bo teraz mi się nie chce. może być takie rozwiązanie ?
-może a podasz nam jak coś swój numer telefonu
-jasne że tak- i tu podała nam swój telefon a my jej nasz

Między czasie przyszła diana i ludmiła. Zamówiły koktajle i gadały 
Diana
-to jutro idziemy na te zakupy?-pytała się lud
-nie nie mogę iść bo jutro mam imprezę z kochaniutką siostrunią
-a jaką?
-urodzinową
-i mnie na nią nie zaprosiłąś wiesz co?
-nie moge bo już mój tatulek z narzeczonką wybrali kto ma być i nic nie da. A na zakupy nie możesz pójśc z leonem?
-nie on też jutro nie może
-a co on robi że nie może iść z tobą?
-sama nie wiem mówił że wczoraj ktoś do niego zadzwonił i ma iść gdzieś
-aha. to może idź z naty
-no moge z nią iść ale wiesz z tobą to sie fajniej chodzi
-okej ja już musze iść do domu z siostrą
-okej -odpowiedziała
 Pożegnały się całusem w policzek( jak zawsze) i  poszłam do stolika gdzie siedziałą Viola
-No siostra pożegnaj sie i chodż
-no okej to pa do zobaczenie jutro-odpowiedziała żegnając się z jej znajomymi a moimi wrogami.
-jutro sie nie spotkacie bo mamy tą imprezę nie pamiętasz? -powiedziała m do tini
-a no tak to pa -pożegnałą sie i wyszłyśmy z tego baru. Kierowałyśmy sie w strone naszego domu. Jak to brzmi zawsze to brzmiało mój i ciotki dom, a teraz z calutką rodzinką. Kiedy dotarłyśmy do domu zauważyłam Angi. Zauważyłam mojego tate rozmawiającego z moją ciotką. Tak ja wiem że to moja ciotka bo przecież musiałam tutaj z kim mieszkać. Nie którzy myśleli że Angi to moja matka.
-Angi co ty tu robisz?
-ooo Diana, ja tu mieszkam
-czy ktoś mi tu wytłumaczy o co chodzi?-spytałą sie viola
-później ci wytłumaczę a teraz chodź spać przecież jutro nasze święto i musimy sie wyspać. Umyłąm sie i poszłam spać


                                                                                                     
i jak wam sie podoba ten rozdział. Przepraszam że tak długo czekaliście na ten rozdział ale po prostu musiałam sie uczyć. Myśle że sie wam podobał ten rozdział. Następny będzie szypciej niż ten obiecuje. A jak masz jakiś pomyśł to napisz go w komentarzu. Jak ci sie podobał to pisz a jak nie to też pisz. A pati to co piszemy razem czy nie ?

Kamiśka

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział 4

                                     Violetta
Postanowiłam jeszcze nie iść do domu bo po co? by się nudzić. To wole już sobie pochodzić po mieście. Tak się zamyśliłam że wpadłam na jakąś dziewczynę. 
-Przepraszam cie ale sie zamyśliłam i cie nie zauważyłam
- dobra a tak po zza tym jestem Francesca ale mów mi Fran-powiedziała
-ładne imię ja jestem Violetta ale mów mi Tini
-twoje też ładne a tak po zza tym gdzie idziesz?-spytała
-a nigdzie tak sobie zwiedzam miasto
-a może chciałabyś iść do knajpki moja rodzina prowadzi
-oki moge iść 
-to może mi coś o sobie opowiesz
-z chęcią. To tak mam na imię Violetta ale to już wiesz.-zaśmiałyśmy się obie- Mam 16 lat. Nie długo bende miała już 17. Miałam chodzić z siostrą ale ona sie zajęła swoimi znajomymi. Którzy są dziwni i przy nich zachowuje inaczej. Znam francuski i włoski i to chyba wszystko. teraz twoja kolej fran
-  O znasz włoski to jest mój ojczysty język. Pochodzę z włoch. Moja rodzinna przeprowadziła się tutaj żeby prowadzić rodzinny biznes. Resto Band Mam starszego brata Luce mam 17 lat i chodze do studia 21. Kogoś mi przypominasz. O już jesteśmy.-powiedziała naprawdę ładne to jest- chodż usiądziemy tutaj
-oki- i zaczęłyśmy gadać dalej o wielu żeczach zamówiłyśmy koktajl fran wzięła pomarańczowy a ja truskawkowy.Gadałyśmy dalej ale jakiś chłopak w czapce zaczoł mówić do fran
-Fran jak ty możesz siedzieć w jednym stoliku z  Dianą-a pewnie mowi o mojej siostrze o jakie ona ma tu popularność -a gdzie jest twoja banda?
-moja banda?
-tak twoja nie udawaj głupiej
-ale ja nie mam żadnej  bandy ja dopiero tu się przeprowadziłam
-ta jasne
-aaaa już wiem o czym ty mówisz- zaskoczyłam on gada o mojej siostrze i nas pomylił nie moja winna- Ty mówisz o mojej siostrze Dianie a ja jestem Violetta
-ta jasne 
-udowodnić ci że ja nie jestem dianą?
-no - powiedział po czym wzięłam telefon -co ty robisz?
-udowadniam ci- powiedziałam do niego i wybrałam numer- dam na głośnik
Rozmowa telefoniczna (D-diana, V- violetta)
D: halo?
V: Zaraz sie rozłączę ale mam do ciebie pytanie
D:Jakie?
V: Jak mam na imię?
D: Co ty nie wiesz jak sie nazywasz?
V: wiem ale coś udowodnić. To powiesz?
D: Tak masz na imię Violetta Castillo
V: okej a teraz powiedz jak masz na imię i kim jesteś
D: po co? 
V: mówiłam ci musze coś udowodnić
D:okej ja mam na imię Diana Catillo i jestem twoją siostrą
V:Dzięki a teraz kończe pa
D:okej pa 
Powiedziała i się rozłączyła
- I co wierzysz mi teraz?-spytałam
-tak sorry że tak zacząłem ale myślałam że jesteś Dianą i coś planujesz z jej bandą. Po za tym jestem Maxi
-Okej ja mam na imię Violetta ale mów mi Tini

W tym samym czasie 
Diana
-Kto dzwonił?-spytała jak zwykle moja przyjaciółka Ludmiła
-moja siostra-powiedziałam 
-co chciała? 
-a skąd mam wiedzieć tylko sie wypytała jak ma na imię jakby nie wiedziała-powiedziałam to z nutką ironi w głosie
-dobra ja już spadam idę pojeździć pa dziewczyny-powiedział Lud pocałowała go w usta a ja w policzek. Tak jak zawsze się witamy i żegnamy (czytaj ja i leon)
-Chodź coś się napijemy do Resto
-okej chodź 
-później muszę jeszcze poszukać jej i iść z nią do domu
-po co jej musisz szukać?
-bo jej ze mną na "spacerze i na pogaduchach" a ja bende miała przerąbane jak ona już jest w domu- powiedziałam zgodnie z prawdą
-mam ci coś do powiedzenia a nie mogłam mówić tego przy leonie
-no to mów 
-niech twoja siostrunia niech nie robi maślanych oczu do mojego leona bo jest mój albo ty jej przekażesz albo ja 
-okej możesz jej to powiedzieć- powiedziałam do niej i otworzyłyśmy dzwi do tego baru. Kiedy weszłąm nie mogłam uwierzyć

                                               
 jak myślicie co ujrzała diana? dowiedzie sie w następnym rozdziale. powinien być w najbliższym czasie