poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział 4

                                     Violetta
Postanowiłam jeszcze nie iść do domu bo po co? by się nudzić. To wole już sobie pochodzić po mieście. Tak się zamyśliłam że wpadłam na jakąś dziewczynę. 
-Przepraszam cie ale sie zamyśliłam i cie nie zauważyłam
- dobra a tak po zza tym jestem Francesca ale mów mi Fran-powiedziała
-ładne imię ja jestem Violetta ale mów mi Tini
-twoje też ładne a tak po zza tym gdzie idziesz?-spytała
-a nigdzie tak sobie zwiedzam miasto
-a może chciałabyś iść do knajpki moja rodzina prowadzi
-oki moge iść 
-to może mi coś o sobie opowiesz
-z chęcią. To tak mam na imię Violetta ale to już wiesz.-zaśmiałyśmy się obie- Mam 16 lat. Nie długo bende miała już 17. Miałam chodzić z siostrą ale ona sie zajęła swoimi znajomymi. Którzy są dziwni i przy nich zachowuje inaczej. Znam francuski i włoski i to chyba wszystko. teraz twoja kolej fran
-  O znasz włoski to jest mój ojczysty język. Pochodzę z włoch. Moja rodzinna przeprowadziła się tutaj żeby prowadzić rodzinny biznes. Resto Band Mam starszego brata Luce mam 17 lat i chodze do studia 21. Kogoś mi przypominasz. O już jesteśmy.-powiedziała naprawdę ładne to jest- chodż usiądziemy tutaj
-oki- i zaczęłyśmy gadać dalej o wielu żeczach zamówiłyśmy koktajl fran wzięła pomarańczowy a ja truskawkowy.Gadałyśmy dalej ale jakiś chłopak w czapce zaczoł mówić do fran
-Fran jak ty możesz siedzieć w jednym stoliku z  Dianą-a pewnie mowi o mojej siostrze o jakie ona ma tu popularność -a gdzie jest twoja banda?
-moja banda?
-tak twoja nie udawaj głupiej
-ale ja nie mam żadnej  bandy ja dopiero tu się przeprowadziłam
-ta jasne
-aaaa już wiem o czym ty mówisz- zaskoczyłam on gada o mojej siostrze i nas pomylił nie moja winna- Ty mówisz o mojej siostrze Dianie a ja jestem Violetta
-ta jasne 
-udowodnić ci że ja nie jestem dianą?
-no - powiedział po czym wzięłam telefon -co ty robisz?
-udowadniam ci- powiedziałam do niego i wybrałam numer- dam na głośnik
Rozmowa telefoniczna (D-diana, V- violetta)
D: halo?
V: Zaraz sie rozłączę ale mam do ciebie pytanie
D:Jakie?
V: Jak mam na imię?
D: Co ty nie wiesz jak sie nazywasz?
V: wiem ale coś udowodnić. To powiesz?
D: Tak masz na imię Violetta Castillo
V: okej a teraz powiedz jak masz na imię i kim jesteś
D: po co? 
V: mówiłam ci musze coś udowodnić
D:okej ja mam na imię Diana Catillo i jestem twoją siostrą
V:Dzięki a teraz kończe pa
D:okej pa 
Powiedziała i się rozłączyła
- I co wierzysz mi teraz?-spytałam
-tak sorry że tak zacząłem ale myślałam że jesteś Dianą i coś planujesz z jej bandą. Po za tym jestem Maxi
-Okej ja mam na imię Violetta ale mów mi Tini

W tym samym czasie 
Diana
-Kto dzwonił?-spytała jak zwykle moja przyjaciółka Ludmiła
-moja siostra-powiedziałam 
-co chciała? 
-a skąd mam wiedzieć tylko sie wypytała jak ma na imię jakby nie wiedziała-powiedziałam to z nutką ironi w głosie
-dobra ja już spadam idę pojeździć pa dziewczyny-powiedział Lud pocałowała go w usta a ja w policzek. Tak jak zawsze się witamy i żegnamy (czytaj ja i leon)
-Chodź coś się napijemy do Resto
-okej chodź 
-później muszę jeszcze poszukać jej i iść z nią do domu
-po co jej musisz szukać?
-bo jej ze mną na "spacerze i na pogaduchach" a ja bende miała przerąbane jak ona już jest w domu- powiedziałam zgodnie z prawdą
-mam ci coś do powiedzenia a nie mogłam mówić tego przy leonie
-no to mów 
-niech twoja siostrunia niech nie robi maślanych oczu do mojego leona bo jest mój albo ty jej przekażesz albo ja 
-okej możesz jej to powiedzieć- powiedziałam do niej i otworzyłyśmy dzwi do tego baru. Kiedy weszłąm nie mogłam uwierzyć

                                               
 jak myślicie co ujrzała diana? dowiedzie sie w następnym rozdziale. powinien być w najbliższym czasie

niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział 3


                     Ten rozdział jest dedykowany mojej koleżance Patrycji która mi pomogłą gdy coś nie wiedziałam


                                                                 Violetta
To była moja siostra bliźniaczka Diana.Pod biegłyśmy do siebie i się przytuliłyśmy ucieszyłam się ,że ją widzę.  Bo gdy się nie widzi człowieka ponad 2 lub 3 lata to się tęskni. Ale się zmieniła zamiast szatynką to jest blondynką. Ładnie jej w tym kolorze. Po uściska pod biegłam do taty i powiedziałam do niego dziękuje byłam prze szczęśliwa z tego powodu.

- Diana chodź do mnie do pokoju na pogaduchy
-A może tini (czyli violetta) pójdziemy na spacer jest  taka ładna pogoda co ty na to? - ja tylko spojrzałam na tatę a on pokiwał głowę na znak tak.

 Z siostrą to mi pozwala ale samej to nie i to ma być sprawiedliwość ona żyje jak normalna dziewczyna a ja jak księżniczka w wieży zamknięta. Wogule to nie sprawiedliwe ale to nie moja wina. Tylko Ojca

-okej tylko poczekaj chwile- Powiedziałam. Szybko pobiegłam na górę po torebkę w której miałam swój  pamiętnik i telefon. Dwie najważniejsze rzeczy, które zawsze mam przy sobie. Kiedy już zeszłam to wyszłyśmy z domu zaczęłyśmy gadać co widziałyśmy, co robiłyśmy itp. Aż postanowiłyśmy usiąść na ławce, która była w parku. (W którym były) Usiadłyśmy na niej i nadal gadałyśmy o wszystkim. Aż sis powiedziała żebym stała i szła za nią bo chce mi coś pokazać.  Byłam ciekawa co chciała mi pokazać.Więc postanowiłam jej się zapytać.
-Didi gdzie my idziemy??? (Didi skrót od Diana)
-A w takie jedne miejsce a po zza tym ,która godzina?
-do chodzi drugiej a co?
- a nic tak się pytam


                                                      Diana
Postanowiłam, że pójdziemy do Studia21. Wiem powinnam być w szkole ale już skończyłam zajęcia o 12.  Szłyśmy tak sobie drogą do studia. Kiedy wpadłam na pewien pomysł.

- Tini mam do ciebie prośbę
-Jaką?
-Zaśpiewaj mi coś plis- zrobiłam minę zbitego psa
-a muszę?
-tak musisz chce usłyszeć jak śpiewa moja siostrunia
-Okej tylko poczekaj chwile- powiedziała i zaczęła grzebać w torebce. Wyciągnęła swój pamiętnik. Widziałam ,że szuka czegoś. Aż wreścię wyciągneła kartkę i zaczełą nie pewnie śpiewać

 Ahora sabes que
yo no entiendo lo que pasa
sin embargo sé
nunca hay tiempo, para nada


Wow ale ona ładnie śpiewa. Ale tak nie pewnie. Ja tylko pokiwałam głową. Wzięłam kartkę i zaczełąm śpiewać razem z nią

Pienso que no me doy cuenta
y le doy mil y una vueltas
Mis dudas me cansaron
ya no esperaré



Y vuelvo a despertar
en mi mundo
siendo lo que soy
Y no voy a parar
ni un segundo
mi destino es hoy


I tak śpiewałyśmy piosenkę aż do końca. Nawet nie zauważyłam, że jesteśmy już przed szkołą i śpiewamy na środku wielkiego placu.  Dla mnie to nic ale widziałam że tini sie speszyła.



                                             Violetta
Kiedy już skończyłyśmy zauważyłam że jestem na wielki placu. I do tego wszystcy na nas patrzą. Zauważyłam wielki bilrbolrd z napisem ,,Studio 21". Więc postanowiłam ,że spytam sie sis gdzie my jesteśmy?
-didi gdzie my jesteśmy?
-przed moją szkołą, choć poznam cie mojim znajomym.- Pokazała na dwie pary. Jedyna z nich fest dziwnie się na nas patrzyła
-okej ale po co tu ze mną poszłaś?
-A tak oo


                                   Leon 
 Zauważyłem Dinę z jakąś dziewczyną wyglądały wręcz podobnie tylko ta druga miała inny odcień włosów. Obie były do siebie takie podobne. "Ale ta druga była ładniejsza. Leon o czy ty tak myślisz ty masz dziewczynę i to Ludmiłe która jest doskonała."- Skraciłem sie w myślach. O one do nas pod chodzą.
-O hej dianka- powiedziała i sie przywitaliśmy czyli pocałunek w policzek. Tak samo przywitała się z Ludmi
-A kto to jest??- spytała się ludmi.
-A tak zapomniałabym Violu to jest Ludmiła i Leon moi znajomi. Ludmi i leon to jest moja siostra Violetta
-Hej- powiedziała nieśmiało Violetta
-hej- odpowiedziałyśmy razem z ludmi
-A dlaczego nic nie mówiłaś że masz siostrę?-spytałem ciekawy.Chciałem jeszcze do tego powiedzieć jeszcze taką piękną ale ugryzłem sie w język. 
-A bo nie wiedziałam ,że przyjeżdza.-
-A która jest starsza? -spytałem bo byłem ciekawy
-Jasne że ja o pięć minut
- Didi des cinq seulement deux. En outre, vous n'êtes pas aussi [1]- zaczęła mówić Violetta chyba po francusku. Pewnie to było do dianki. 
-Comment savez-vous ce que je suis comme Août ne voit pas trois ans? Vous vous jeżdziłaś le pays et ici je suis resté et j'ai vécu avec sa tante [2]- odpowiedziała jej jestem ciekawy o czym one dwie gadają już tym się nie przejmowałem bo ludmi zaczeła mnie całować i to tak namiętnie jak nigdy
-désolé je suis resté dans une bulle comme vous vous pouvez vivre une vie normale [3] -powiedziała w tedy przestaliśmy z ludmi sie całować-ja już sobie idę widzimy sie w domu- powiedziała i sobie poszła. Chciałam sobie pójść ale moje nogi nie chciały się ruszyć
-O co poszło?
-a o takie sprawy rodzinne
-okej a dlaczego gadałyście po innym jezyku niż hiszpański
-a to u nas normarka że kłócimy się po innym języku





 
[1] Didi o jakie pięć tylko o dwa. Poza tym, nie jesteś taka
[2]Skąd ty wiesz jaka ja jestem jak sie nie widziałyśmy trzy lata? Ty sobie jeżdziłaś po krajach a ja tu zostałam i mieszkałam u ciotki
[3]o przepraszam że  byłam trzymana pod kloszem jak ty mogłaś żyć normalnie

                                                                                      
I jak wam się podobało?
Sorka że tak dodaje co tydzień ale nie mam weny a jak mam to nie moge na kompa bo ktoś go już zają
Jutro następny rozdział na pewno

sobota, 17 sierpnia 2013

Rozdział 2

******Oczami Violetty******
Słyszałam część rozmowy tej całej Angi. Tak się nazywała ta guwernantka. Wiem bo usłyszałam część rozmowy jej z moim ojcem. Nie żebym podsłuchiwała to nigdy. Tylko usłyszałam skrawki ich rozmowy. Rozmawiali tak jakby znali się gdzieś 20 lat. A może to jakaś jego znajoma. Może nic nie wiadomo. Usłyszałam że rozmawiają o jakieś dziewczynie. Ciekawiło mnie kim jest ta dziewczynie i po co o niej gadali. A może to o mnie chodziło. Nie wiem. Tak samo jestem ciekawa co ta Angi chciała mi powiedzieć. Gdyby nie tato to bym wiedziała. Teraz by mnie to nie ciekawiło co chciała powiedzieć ale mówi się trudno. Jestem ciekawa co chciała mi powiedzieć i kim ona w ogóle była. A może jest kimś z rodzinny.? Nie bo bym ją pamiętała, a może z strony mojej matki która już nie żyje. Bo to dziwne ,że ona zginęła i nie ma po niej żadnych rzeczy. Tak jakby nigdy nie istniała a przecież istniała. Na pewno miała jakąś rodzinę a teraz nic mi nie wiadomo. Dobra potem się zapytam taty kiedy będę miała chwile.  
-Za 10 minut obiad- krzyknęła Olga- a ty Violetko idź się przyszykować a ja już sobie dam rade
-okej – właśnie wychodziłam z kuchni kiedy wchodził tato z tą osobą która nie dokończyła mówi, czyli ta Angie. Miała średniej długości włosy,które były koloru blond. Miała do tych blond włosów ciemne pasemka. Miała letki makijaż. Była ubrana w białą bluzkę,ciemne jeansy i dodatki. A tak wyglądała:
-Violetto to twoja nowa guwernantka Angi-a to dobrze słyszałam ,że ma tak na imię-a co ty robiłaś w kuchni?- i znów się zaczyna. Zaraz zacznie się kolejna kłótnia i to przy nowej guwernantce. No super.          -Dzień dobry jestem Violetta- przywitałam się chociaż dobrze wiem, że  ona o tym wie- Tato ja tylko pomagałam Olgę nie można? To też mi zabronisz?- nic nie odpowiedział, a to jakaś nowość. Zawsze zaczyna się kłótnia o coś, a  teraz nie to normalnie jakaś nowość. Tylko sobie poszedł do swojego gabinetu. A ja zaczęłam rozmowie z tą nową guwernantką dowiedziałam się, że ma 27 lat. Tylko to ponieważ musiałam iść do jadalni na ten obiad. Usiadłam na swoim miejscu.  
Kiedy już wszyscy byli (czytaj Angi, Matias, Jade, Violetta i German) i zaczęliśmy jeść jedzenie przygotowane przeze mnie i Olge. Więcej to przez Olgite. Kiedy już kończyłam posiłek Jade zaczęła swoją konwersacje. 
-Violetto pamiętasz ,że za 5 minut jedziemy do centrum handlowego po sukienkę na twoje urodziny
-Tak pamiętam- powiedziałam to z obojętnością  
- A to kto?- spytała Jade
-to jest Angi nowa guwernantka Jade mówiłem ci ,że szukamy nowej guwenantki dla Violi
- a no tak a ile ty masz lat kochaniutka
-27 lata mam
-Dobra dziękuje za obiad idę się przyszykować do tych zakupów-Poszłam do łazienki przebrałąm się, uczesałam i tak wyglądałam
Poszłam już na dół bo pewne już czekają na mnie. Nie myliłam się. Pojechałam do centrum i weszłyśmy do jakiegoś sklepu. Słyszałam tylko jak Jade mówi weźmiemy tą i tą i tak dała mi gdzieś 10 sukienek.
-a teraz idź do przebieralni i przymierz 1 sukienkę

-przymierz 2 sukienkę
-może być przymierz 3 sukienkę

-kolejna


-przymierz kolejną
- kolejną
-kolejna

-kolejną
-kolejną
 -okej ta może i tak weźmiemy wszystkie musimy ci jakoś od nowić szafe kochaniutka-byłam na nią zła to po co mi kazała sie w to przebrać ale i tak sie bardzo nie złoszczę polubiłam ją nawet.-przebież się i idziemy do kasy za to zapłacić i idziemy do innego może być?
-okej może być- poszłam do przebieralni. Zapłaciłyśmy za to i poszłyśmy do innego. Kupiłam kilka spódnic gdzieś 5 jeszcze 6 bluzek i dodatki. Rozmawiałyśmy jeszcze ( czytaj potrzas tych zakupów) i już kiedy skończyłyśmy Jade zadzwoniła po Ramallo. Wróciłam do domu i już miałam iść do siebie kiedy tato mnie zawołał żeby zaczekała jeszcze chwile.
-Chciałem ci tylko to ,że mam dla ciebie 2 prezenty. Jeden dostaniesz dzisiaj a drugi jutro- zaczoł
-to jaki jest ten pierwszy?
-że ktoś do ciebie przyjechał- zwrócił się do mnie - no chodż do nas- kiedy zobaczyłam kto to. Nie mogłam  uwierzyć. To była.........
                                                                                                                                   
I co podobał się rozdział jak tak to super xd Jak myślicie kto to był?

środa, 7 sierpnia 2013

Rozdział 1

                                         *****Violetta w domu****
-Violetto poczekaj chwile-powiedział tato kiedy byłam przy schodach na górę, które prowadziły do kilku sypialni i dwóch łazienek. Jeden z tych pięciu pokoi to mój ale jeszcze nie wiem, który ale się zobaczy.
-co znowu ?-spytałam już z letko pod wyszynom tonem. Bo wiedziałam  że zaraz będzie o coś kłótnia
- Zapomniałem ci powiedzieć, że dzisiaj przyjdzie nowa guwernantka za panią Ramons- powiedział to spokojnie
-dlaczego nie mogę iść do szkoły jak normalna osoba? a tak zapomniałam że jestem księżniczką uwięzioną w wieży i nie mogę nigdzie wyjść -powiedziałam to nie ja to wykrzyczałam. Bo byłam już zła na ojca.
-nie takim tonem młoda damo marsz do swojego pokoju-                       
-A mam jakiś inny wybór- powiedziałam to już troszeczkę spokojniej. Ale i tak byłam na niego zła bo cały czas mówi co ja mam robić. Wzięłam swoje walizki i szukałam przez miej więcej pięć minut mojego pokoju. Byłam zdziwiona jak jeden pokój był zamknięty. Kiedy już znalazłam swój pokój to położyłam się na moim łóżku.  Gdy już ochłonęłam po tej sprawie zaczęłam się rozpakowywać zajęło mi to jakieś 20 minut jak nie więcej. Napisałam jeszcze w pamiętniku. Kiedy już skończyłam wpis to poszłam do kuchni pomóc Olge. Bo co ja mam tu robić w tym domu?. Ucieszyła się ,że chce jej pomóc przy kolacji. 
                                ****Oczami Angi****
-No Angi zadzwoń do dzwonka i powiedz to Germanowi, że jesteś siostrą mariji-powiedziałam to sama do siebie. Mój palec przycisną przycisk.-Dobrze teraz tylko czekaj aż ci otworzą i powiedz prawdę- powiedziałam sama do siebie. Czekając aż ktoś mi otworzy, miałam już iść aż w kącu otworzyła mi Violetta.
-Pani pewnie jest nową guwernantką już wołam ojca- powiedziała to i krzyknęła do Germana –Tatooooooo choć tu.
-Violetto jak ty podobna do swojej matki- powiedziałam to a ona była zakłopotana. Jakby nie wiedziała o co mi chodzi
 -A skąd pani wie jak mam na imie?- zapytała chyba nie wie że jestem jej ciotką więc jej to powiem tutaj i teraz                                           
-Po prostu wiem to bo jestem twoją....- zaczęłam mówić ale German mi przerwał                                         
- Pani pewnie jest nową guwernantką jestem…- zaczął mówić ale ja zakończyłam za niego
- German i jesteś ojcem Violetty- Widziałam że jest zakłopotany widać ,że chciał powiedzieć coś mojej siostrzenicy ale ona już sobie poszła. –German nie pamiętasz mnie?- zapytałam
-skąd miałbym panią kojarzyć? Jak pierwszy raz w życiu widzę cie na oczy? I nawet nie wiem jak masz na imię- powiedział. Jednak mnie nie pamięta tu mu to powiem
- Jestem Angi.
-Tak ma pani na imię i co z tego?.
-Jestem siostrą Mariji twojej zmarłej żony. Ciotką twojej córki Violetty nadal mnie nie pamiętasz?- „no brawo Angi powiedziałaś mu całą prawdę. A jak on wywiezie ją na drugi koniec świata i nie zobaczysz jej już nigdy?” odezwał się głos w mojej głowie
- Angi to ty? –spytał się jak by nie wierzył że to ja. A myślałam że zareaguje inaczej ale to chyba dobrze.
-tak to ja w własnej osobie
-Jak ja się cieszę, że cie widzę a ile się nie widzieliśmy?
-Gdzieś 14 lat temu jak twoja żona zginęła to izolowałeś Violettę od jej własnej rodziny od strony jej własnej matki-jak to powiedziała to nic nie odpowiedział pewnie był zakłopotany tym wszystkim –właśnie a ona wie coś o mnie?- spytałam a on tylko przekręcił głowę w oznace nie- a ma jakiś znajomych, chłopaka?- zapytałam
-Angi ona ma dopiero 17 lat –odpowiedział to trochę zbulwersowany. On naprawdę oszalał
-German no właśnie ona ma 17 lat  kiedy ona ma mięć chłopaka gdy będzie miała 60 lat i jak nikt jej nie będzie chciał?- spytałam z podwyższonym tonem
-A tak Worgule to po co pszyszłąś?
-Po to żeby spędzić czas z moją siostrzenicą bo chyba mam do tego prawo nie? przecież nie widziałam jej 14 lat
-ty chcesz spędzać z nią czas tak?- spytał a ja tylko pokiwałam głowę na znak tak-no widzisz bo stara guwernantka odeszłaś może być chciała zająć to miejsce? Tak to byś widziała ją codziennie spędzała z nią dużo czasu. To co  godzisz się na takie coś?- powiedział.
- okej zgadzam się– Co ja mówię? Ale jakbym się nie zgodziła to by ją wywiózł na drugi koniec świata. Jakbym się nie zgodziła by tak zrobił, bo zbyt dobrze znam mojego szwagra.
 _____________________
Mam nadzieję, że się wam spodoba i zechcecie czytać mojego bloga. 
Chciałabym poznać wasze zdanie na ten temat 
więc piszcie w komentarzu :-)

piątek, 2 sierpnia 2013

Prolog

Oto ja Violetta

Właśnie jestem z mojim tatą na lotnisku wracamy właśnie do moje rodzinnego miasta Buenos Aires. Lecimy z Madrytu,gdzie mieszkaliśmy przez ostatni rok. Ciekawe ile tutaj pomieszkam. Myśle ,że na długo po nie chce mi sie znów przeprowadzać.
- Tato ale po co mi to przyjęcie?. Albo lepiej powiedz mi kto przyjdzie moji znajomi czy jej ? a tak zapomniałam że ja nie mam znajomych
-Ale wiesz jak Jade się w to zaangażowała
-może być ale mam jeden warunek ma być ktoś w mojim wieku
-okej - odparł nie chętnie mój tato.-a Jade sie pyta jakiego chcesz koloru sukienkę niebieską czy czerwoną
-mhh nie wiem.-właśnie usłyszałam" 
-pasażerowie lotu Madryt/Buenos Aires są proszeni na pokład samolotu przy wejściu nr.1 Dziękuje za uwagę
-Choć bo jeszcze sie sie spóźnimy i nie pojedziemy do tego miasta- powiedziałam do taty

 ------------
I jak podoba sie wam. Ten prolog inaczej sobie wyobrażałam ale dobra jak wyszedł tak wyszedł.

czwartek, 1 sierpnia 2013

Krótko o mnie :P

Siemka mam na imie Kamila. Mam 15. Bende pisała tutaj o mojim ulubiony serialu Violetta. Dlatego założyłam tego bloga. Będe pisała o tym serialu. Mam nadzieje że sie wam spodoba. A jak wam jakiś moment się powtórzy w innym opowiadaniu to powiem że ja powiem że czytam dużo tych opowiadań  dlatego chciałam was za informować.