Siedziałam sobie na lotnisku czekam na mojego tatę,który załatwiał jakieś sprawy przed wylotem do Buenos Aires. Pragnęłam wyjechać z tego miasta, ponieważ mam już dość mojego chłopaka. Uważam z moją najlepszą przyjaciółką Dianą ,że on mnie właśnie zdradza. Tak sadzę bo jak mi to opowiadała to on jechał w samochodzie z jakąś dziewczyną. Wiem nie powinnam być zazdrosna ale jestem jak cholera jeszcze za dużo nie chciał się ze mną spotykać więc na serio zaczęłam się objawiać że on mnie zdradza.
Nagle poczułam, że ktoś mi zakrywa oczy. Dobrze znałam zapach tych perfum. Wiedziałam ,że mogą należeć tylko do jednej osoby. Usłyszałam cichy i zachrypnięty głos. Więc szybko się odwróciłam i zobaczyłam go.
-Hej kotku co ty robisz na lotnisku?-zapytał. Chciał mnie pocałować w usta ale obróciłam głowę tak że trafił na policzek
- A co mogę robić na lotnisku i do tego z walizką?
-Wyjeżdżasz? Kotku chcesz mnie zostawić?-zapytał
-Nie mam innego wyjścia
-To przynajmniej powiedz na ile chcesz mnie zostawić
-No właśnie dlatego chciałam się z tobą spotkać-powiedziałam to poważnie
-Nie strasz mnie skarbie tylko powiedz o co chodzi
-Nie będę tego przeciągać musimy zerwać- powiedziała na jednym wdechu
-Co?.Dlaczego?
-Harry ja wyjeżdżam. Nie wiem czy jeszcze kiedyś wrócę do Londynu
-Co nie wierzysz w związek na odległość?
-Wierze ale ten związek nie ma już sensu
-czemu tak uważasz?chyba że mnie nie kochasz to ma już sens
-Kocham cie ale...
-Ale co?
-Ale ja ci już nie ufam, nie mamy dla siebie wo gule czasu
-Tak bo jak ja mam czas to ty jesteś gdzieś namieście z Dianą
-Ale to już nie moja winna, że całymi dniami siedzisz w studiu nagraniowym to mi się nudzi
-wiesz bardzo dobrze, że to jest moja praca i muszę chodzić do studia
-No ale mi się nudzi.Do tego Diana widziała jak obejmowałeś się z jakąś laskę
-To już nie można obejmować starej znajomej?
-No ale wiesz masz dziewczynę... sorry miałeś.
-No wiem ze już para nie jesteśmy ale nie musisz mnie dołować że zerwała ze mną piękna dziewczyna-powiedział a ja czułam że się lekko zarumieniłam - a po za tym jak byś spotkała kogoś bliskiego to co byś zrobiła?
-Wiesz że jedyną bliską osobą jesteś ty, Diana i mój ojciec-powiedziałam- a tak po za tym to nigdy mnie nie przytuliłeś na środku ulicy tylko w miejscach których nie ma paparazzie. O naszym związku wiedzieli jedynie Diana , chłopaki i mój tato
-Ja to robiłem dla twojego dobra ...
-Dla mojego dobra?.Nie przyznawanie się do mnie to jest dla mnie dobre??-krzyknęłam od razu wszystkie oczy skierowały się na nas
-Violu uspokój się wszyscy na nas patrzą
-Nie nie uspokoję się-powiedziałam i zaczęłam głośniej mówić - wiesz jak ja się czuje jak jest jakiś wywiad i pytanie czy masz dziewczynę i odpowiedź jest zawsze nie. Nie nie wiesz bo ja nie jestem sławna ja jestem nikim
-nie jesteś nikim jesteś cudowna
-To czemu się do mnie nie przyznawałeś?-powiedziałam wnerwiona ale już nie krzyczałam
-Ile razy mam ci po....- nie powiedział bo przyszedł mój tato
-co się dzieje córeczko na drugim końcu lotniska cie słychać
-Przepraszam cie tato trochę się kłócę. Wszystko gotowe?
-tak gotowe -powiedział odwraca się do osoby z którą się kłócę i mówi-dzień dobry Harry
- Dzień dobry proszę pana. - powiedział
-co ty tutaj robisz?
- Violetta napisała że chce się spotkać.
-a to ja was zostawię samych-mówi a teraz zwraca się do mnie - jak już sobie wszystko obgadasz z Harrym to podejdź do mnie będę tak siedział -pokazał na krzesło i na nie pokazał
i poszedł
- A mamy o czym gadać? -zapytał Harry
-chyba raczej nie -powiedziałam stanowczo.Złapałam za rączkę od walizki odeszłam kawałek odwróciłam się i powiedziałam oschle - Żegnaj
Szłam korytarzem szukając Maxiego i Fran.Chciałam im pokazać mój nowy styl. Wczoraj jeszcze byłam Punkiem a dzisiaj już hipis.Właśnie ich zobaczyłam
- Fran!Maxi! - zawołałam
- Camila? - zapytał Maxi
- Co to ma być ? - dodała Fran
- Hipis.Punk mi się już znudził - powiedziałam
- A jutro kim będziesz ? - zapytał Maxi
- Sama jeszcze nie wiem.Wiecie że lubię eksperymentować ze stylem.
- Camila co to ma być !? - zapytała Ludmiła
- Ludmiła a nie widzisz. Dziewczyna która nie ma stylu a ty się jej jeszcze pytasz. - powiedziała Naty.
- A nic mnie nie obchodzi co myślicie.To mój styl. - powiedziałam
- Ciekawe.Wiesz jeszcze od kilku nie widziałam "naszego przyjaciela" z Włoch. Gdzie on się podział ? - zapytała
- Wrócił na tydzień do Włoch ale wróci za dwa dni.Miał sprawę.A wo gule co Cię to obchodzi ? - powiedział Fran.
- No ale jestem bardzo ciekawa. -powiedziała Ludmiła chciała dokończyć ale przerwał jej dzwonek.Ruszyliśmy na zajęcia do Angie.
Oto pierwszy rozdział. Myślę że się podoba
Liczę na wasze opinię.
Pracuje ze mną moja koleżanka więc rozdziały będą szybciej :)
-Hej kotku co ty robisz na lotnisku?-zapytał. Chciał mnie pocałować w usta ale obróciłam głowę tak że trafił na policzek
- A co mogę robić na lotnisku i do tego z walizką?
-Wyjeżdżasz? Kotku chcesz mnie zostawić?-zapytał
-Nie mam innego wyjścia
-To przynajmniej powiedz na ile chcesz mnie zostawić
-No właśnie dlatego chciałam się z tobą spotkać-powiedziałam to poważnie
-Nie strasz mnie skarbie tylko powiedz o co chodzi
-Nie będę tego przeciągać musimy zerwać- powiedziała na jednym wdechu
-Co?.Dlaczego?
-Harry ja wyjeżdżam. Nie wiem czy jeszcze kiedyś wrócę do Londynu
-Co nie wierzysz w związek na odległość?
-Wierze ale ten związek nie ma już sensu
-czemu tak uważasz?chyba że mnie nie kochasz to ma już sens
-Kocham cie ale...
-Ale co?
-Ale ja ci już nie ufam, nie mamy dla siebie wo gule czasu
-Tak bo jak ja mam czas to ty jesteś gdzieś namieście z Dianą
-Ale to już nie moja winna, że całymi dniami siedzisz w studiu nagraniowym to mi się nudzi
-wiesz bardzo dobrze, że to jest moja praca i muszę chodzić do studia
-No ale mi się nudzi.Do tego Diana widziała jak obejmowałeś się z jakąś laskę
-To już nie można obejmować starej znajomej?
-No ale wiesz masz dziewczynę... sorry miałeś.
-No wiem ze już para nie jesteśmy ale nie musisz mnie dołować że zerwała ze mną piękna dziewczyna-powiedział a ja czułam że się lekko zarumieniłam - a po za tym jak byś spotkała kogoś bliskiego to co byś zrobiła?
-Wiesz że jedyną bliską osobą jesteś ty, Diana i mój ojciec-powiedziałam- a tak po za tym to nigdy mnie nie przytuliłeś na środku ulicy tylko w miejscach których nie ma paparazzie. O naszym związku wiedzieli jedynie Diana , chłopaki i mój tato
-Ja to robiłem dla twojego dobra ...
-Dla mojego dobra?.Nie przyznawanie się do mnie to jest dla mnie dobre??-krzyknęłam od razu wszystkie oczy skierowały się na nas
-Violu uspokój się wszyscy na nas patrzą
-Nie nie uspokoję się-powiedziałam i zaczęłam głośniej mówić - wiesz jak ja się czuje jak jest jakiś wywiad i pytanie czy masz dziewczynę i odpowiedź jest zawsze nie. Nie nie wiesz bo ja nie jestem sławna ja jestem nikim
-nie jesteś nikim jesteś cudowna
-To czemu się do mnie nie przyznawałeś?-powiedziałam wnerwiona ale już nie krzyczałam
-Ile razy mam ci po....- nie powiedział bo przyszedł mój tato
-co się dzieje córeczko na drugim końcu lotniska cie słychać
-Przepraszam cie tato trochę się kłócę. Wszystko gotowe?
-tak gotowe -powiedział odwraca się do osoby z którą się kłócę i mówi-dzień dobry Harry
- Dzień dobry proszę pana. - powiedział
-co ty tutaj robisz?
- Violetta napisała że chce się spotkać.
-a to ja was zostawię samych-mówi a teraz zwraca się do mnie - jak już sobie wszystko obgadasz z Harrym to podejdź do mnie będę tak siedział -pokazał na krzesło i na nie pokazał
i poszedł
- A mamy o czym gadać? -zapytał Harry
-chyba raczej nie -powiedziałam stanowczo.Złapałam za rączkę od walizki odeszłam kawałek odwróciłam się i powiedziałam oschle - Żegnaj
*Buenos Aires, Studio 21*
*Oczami Cami*Szłam korytarzem szukając Maxiego i Fran.Chciałam im pokazać mój nowy styl. Wczoraj jeszcze byłam Punkiem a dzisiaj już hipis.Właśnie ich zobaczyłam
- Fran!Maxi! - zawołałam
- Camila? - zapytał Maxi
- Co to ma być ? - dodała Fran
- Hipis.Punk mi się już znudził - powiedziałam
- A jutro kim będziesz ? - zapytał Maxi
- Sama jeszcze nie wiem.Wiecie że lubię eksperymentować ze stylem.
- Camila co to ma być !? - zapytała Ludmiła
- Ludmiła a nie widzisz. Dziewczyna która nie ma stylu a ty się jej jeszcze pytasz. - powiedziała Naty.
- A nic mnie nie obchodzi co myślicie.To mój styl. - powiedziałam
- Ciekawe.Wiesz jeszcze od kilku nie widziałam "naszego przyjaciela" z Włoch. Gdzie on się podział ? - zapytała
- Wrócił na tydzień do Włoch ale wróci za dwa dni.Miał sprawę.A wo gule co Cię to obchodzi ? - powiedział Fran.
- No ale jestem bardzo ciekawa. -powiedziała Ludmiła chciała dokończyć ale przerwał jej dzwonek.Ruszyliśmy na zajęcia do Angie.
Oto pierwszy rozdział. Myślę że się podoba
Liczę na wasze opinię.
Pracuje ze mną moja koleżanka więc rozdziały będą szybciej :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz